Dnia 23 października, wyruszyliśmy (uczniowie klasy IV wraz opiekunami: panią A. Witkowską, panią P. Szewczyk i panem G. Szewczykiem) do Krakowa - odkrywać świat teatru i historii.
… Po długiej podróży busem, przeszliśmy z Placu Matejki z Pomnikiem Grunwaldzkim pod Barbakan, a stąd ,,Drogą Królewską” udaliśmy się na Rynek Główny. Po obejrzeniu Kościoła Mariackiego z Ołtarzem Wita Stwosza, Sukiennic i Collegium Maius, udaliśmy się ulicami miasta w stronę budynku Teatru Groteska.
Tam wzięliśmy udział w spektaklu pt.: „Kot w butach”. Wszystko było interesujące: budynek teatru, ogromne reflektory, widownia - ale najbardziej podobała się nam gra aktorów, którzy występowali na scenie oddalonej od nas tylko o kilka metrów.
Po przedstawieniu w teatrze przeszliśmy pod ,,papieskie okno” przy ul. Franciszkańskiej 3
oraz podziwialiśmy kopię całunu turyńskiego i wspaniały witraż ,,Bóg Ojciec” autorstwa Stanisława Wyspiańskiego w Bazylice św. Franciszka.
Na koniec naszego wyjazdu mieliśmy możliwość zobaczenia zbiorów Muzeum Archeologicznego. W czasie zwiedzania wystawy „Bogowie starożytnego Egiptu” prowadzący opowiedział nam, dlaczego starożytni Egipcjanie mumifikowali ciała zmarłych poinformował nas, jak rozwijał się i przebiegał proces tworzenia mumii oraz wyjaśnił, dlaczego starożytni Egipcjanie mumifikowali także zwierzęta. Ciekawostką związaną z tą wystawą jest także to, iż mumie spoczywające w Muzeum Archeologicznym w Krakowie przeszły serię prześwietleń RTG, tomografii komputerowej i dzięki współpracy z policyjnymi specami od rysopisów odtworzono ich prawdopodobny wygląd. W części praktycznej uczniowie wykonali mumię i sarkofag, odtwarzając proces balsamowania stosowany w starożytnym Egipcie.
Wrażeń nie było końca, ale nadszedł nieubłagany czas powrotu .
Zmęczenie po wspaniałej, lecz bardzo wyczerpującej wycieczce dało się niektórym we znaki i niektórzy zasnęli w czasie powrotu. Gdy dotarliśmy do domu było już ciemno…w nocy, podobno wielu uczestnikom, śnił się obrażony smok wawelski, który gniewa się na nas, że nie przyszliśmy do niego w odwiedziny…